Termomodernizacja 30-letniego domu do standardu pasywnego.
Na projekt Akademii wybrałam budynek, który znam lepiej niż jakikolwiek inny: mój własny dom. Sama go zaprojektowałam, zbudowaliśmy go w latach 1996–1997 i od początku w nim mieszkamy. Ściany z betonu komórkowego ocieplone 12 cm styropianu, część wykuszy w technologii drewnianej, drewniany dach wielospadowy, a z czasem także fotowoltaika – jak na tamte czasy były to dobre rozwiązania. Skoro dom i tak czekał remont, postawiłam sobie wyzwanie: sprawdzić, czy trzydziestoletni budynek można doprowadzić do standardu pasywnego.
Dom ma około 138,5 m² i stoi na działce ze spadkiem około 15%, przy lesie i istniejącej zabudowie – nie da się go obrócić ani przesunąć. Trzeba było jak najlepiej wykorzystać to, co jest. Zdecydowałam się zlikwidować kominek, który był głównym źródłem ciepła, i wydzielić pomieszczenie techniczne. Nowa oranżeria od strony nasłonecznionej powiększa strefę dzienną i działa jak „łapacz słońca”. Wykusze, które bardzo lubię, zostały – przebudowałam je tak, by miały lepsze parametry i unowocześniły bryłę. Dwa okna połaciowe od południa zastąpiłam lukarną, która daje światło, a łatwiej ją chronić przed przegrzewaniem.
Warstwę szczelną i dodatkową izolację poprowadziłam od zewnątrz, także na dachu – dzięki temu nie trzeba ingerować w wykończone wnętrza, a my możemy mieszkać w domu podczas remontu. Mostki cieplne na styku podłogi, ściany fundamentowej i ściany zewnętrznej przeanalizowałam wariantowo w programie THERM. Zaprojektowałam ogrzewanie podłogowe i wentylację z odzyskiem ciepła, wykorzystując istniejący gruntowy wymiennik ciepła i część dawnych kanałów.
W PHPP projekt spełnia kryteria standardu EnerPHit Classic – standardu pasywnego dla modernizowanych budynków – z zapotrzebowaniem na ciepło do ogrzewania około 20 kWh/(m²•rok) przy kryterium 25. Ten zapas pozwala mi szukać ekonomicznego optimum: nawet przy izolacji cieńszej o 5 cm dom nadal mieści się w standardzie.